Ostatni przetarg URE, ostatnia szansa na białe certyfikaty na starych zasadach, tj. wystawione na oszczędność energii pierwotnej. Nie jest dziwne, ze robi się nerwowo. Wszyscy się śpieszą, aby rzutem na taśmę zgłosić jeszcze projekty planowane i gorączkowo myślą ile toe certyfikatów zażądać w deklaracji przetargowej.

Moim zdaniem trzeba być nierozsądnym, aby dla PSPEE, które ma trwałość większą niż 2 lata zagrać ω > 0,5. Oczywiście w dotychczasowej historii pojawiały się pojedyncze przypadki graczy, którzy zachowywali się odwrotnie niż reszta populacji – najbardziej dobitny taki przypadek wykpiłem w innym swoim poście

Rozumiem, że wszystko jest kwestią zarządzania ryzykiem. Bo inaczej jak zrozumieć cały trud udziału w przetargu, po to by zadowolić się kwotami, które wkrótce będą dostępne na zasadzie zwykłej procedury? Tak wiem – energia elektryczna zostanie zredukowana o 67%, ale czy dziś, kiedy jest szansa wziąć dwu- lub trzy-krotna pulę to warto z tego rezygnować?

Jakie są kluczowe czynniki ryzyka? Jeśli złożymy poprawną pod względem formalnym i merytorycznym ofertę przetargową to pozostają tak naprawdę dwie okoliczności do przemyślenia:

  1. dolna granica przedziału, w której musi znaleźć się nasza ω, aby oferta nie wylądowała wśród ofert niewybranych
  2. czy w puli wystarczy certyfikatów dla wszystkich uczestników przetargu?

W pierwszej kwestii pomóc może statystyka i zdrowy rozsądek. Obserwując trend średniej wartości omega w kolejnych przetargach odnosi się wrażenie, że uczestnicy coraz bardziej rozumieją co robią i po co to robią. Jest to pewnie spowodowane także obecnością kilku dużych graczy – firm audytorskich, ktore graja na szeroką skalę przygotowując oferty w formule success fee. One maja interes w tym by ugrać jak najwięcej. Intuicyjnie spodziewam się, że ω średnia tym razem wyląduje gdzieś w przedziale (0,45 – 0,6). Dolna poprzeczka w przetargu byłaby więc ustawiona w połowie tej wartości(t=0,5 -> t x ω śr = 0,225 – 0,3). Tak naprawdę do tej pory tylko w jednym przetargu, w odniesieniu do 2 lub 3 ofert zdarzyło się, że zostały “niewybrane” dlatego, ze Podmioty je skladające zagrały zbyt ostro i nie zmieścili się w premiowanym przedziale ω. Dla chętnych przygotowałem prezentację o strategii przetargowej zamieszczoną na innym moim blogu. Podsumowując: jeżeli większość zagra na 0,5 to oznacza, sukces dla tych, którzy zaryzykują i zechcą sprzedać 4 letnie oszczędności!

Druga kwestia jest trudniejsza do przewidzenia. Zwłaszcza, że w czwartym przetargu poziom konsumpcji puli wzrósł gwałtownie przekraczając poziom 25%. Wydaje mi się jednak, że i tym razem cała pula nie zostanie rozdana. Po pierwsze dlatego, że duzi gracze (ETS i przedsiębiorstwa energetyczne) mają osobne pule w drugiej i trzeciej kategorii przetargowej. Po drugie dlatego, że działając w pospiechu łatwo zrobić błąd rachunkowy, zapomnieć jakiegoś załącznika etc. w wyniku czego wiele ofert zostanie odrzuconych z powodów formalnych. To najczęstsza przyczyna porażki udziału w przetargach, dlatego trzeba uważnie śledzić nie tylko przepisy ustawy i rozporządzenia, ale także zachcianek URE, które są opublikowane na BIP – zestawienie podstawowych informacji oraz zestawienie przesłanek odrzucenia oferty Zakładam więc, że i tym razem puli certyfikatów nie zabraknie.

Zostało jeszcze kilka dni. Dla mnie to czas intensywnej pracy, często siedzenia po nocach. Wszystkim działającym na tym samym froncie, a przede wszystkim naszym Klientom, życzę sukcesów w przetargu.