Długo trwały prace nad transpozycją zapisów Dyrektywy 2012/27/UE do krajowego porządku prawnego. Nowelizacja ustawy o efektywności energetycznej rodziła się w bólach w resorcie zarządzanym przez Piechocińskiego (BTW – gdyby nie zmiana władzy to pewnie wciąż trwałyby przepychanki pomiędzy ministrem finansów, ministrem gospodarki i ministrem środowiska). Resort Energii przejął ostatni projekt, wprowadzając zmiany można by rzec kosmetyczne, ale ważne, bo porządkujące okres przejściowy pomiędzy starym a nowy systemem wsparcia. Dziś, mądrzejsi o kilka wersji projektu ustawy, z równo 2 letnim opóźnieniem, mamy nową ustawę zatwierdzona przez Parlament, podpisana przez Prezydenta i opublikowaną w Dzienniku Ustaw . Przepisy wejdą w życie z dniem 1 października 2016 r.

Nie zamierzam szczegołowo analizować przepisów pod kątem wszystkich wprowadzonych zmian. Warto jednak wspomnieć o praktycznych skutkach ustawy na biznes, który prowadzę. Zmiany dotyczą audytów energetycznych oraz audytów efektywności energetycznej (a właściwie systemy wsparcia efektywności energetycznej, ale celowo chciałem zwrócić uwagę czytelnika na terminologię, która będzie determinować cel i zakres sporządzania audytu).

Audyty energetyczne
Art. 36. 1. Przedsiębiorca w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, z wyjątkiem mikroprzedsiębiorcy, małego lub średniego przedsiębiorcy, przeprowadza co 4 lata audyt energetyczny przedsiębiorstwa lub zleca jego przeprowadzenie.
I dalej w Art. 37-38 mamy informacje o zakresie audytu oraz obowiązku przekazywania wyników audytu Prezesowi URE, zaś w Art. 51. 1. określono termin w jakim należy się z obowiązku wywiązać jako 12 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Czyli pierwszy audyt należy przeprowadzić do 30 września 2017 (krajowi przedsiębiorcy otrzymali dodatkowy czas, bo Dyrektywa EED wskazywała na datę 5 grudnia 2015).
Czy w wyniku ustawy rozwinie się rynek na przeprowadzanie rzetelnych audytów energetycznych, czy też jak to zazwyczaj w przypadku narzucanych z góry obowiązków bywa – opracowań mających za cel minimalistyczne jego wypełnienie wkrótce się przekonamy. Zagrożeniem jest znaczna dewaluacja wartości audytu energetycznego i korzyści wynikających z jego przeprowadzenia.

Audyty efektywności energetycznej
W systemie białych certyfikatów nastąpiło wiele zmian. Najbardziej rzucająca się w oczy jest rezygnacja z przetargów URE na rzecz procedury, w ramach której z automatu odbiorca końcowy będzie mógł zaplanować i zrealizować przedsięwzięcie służące poprawie efektywności energetycznej oraz otrzymać za nie białe certyfikaty. Rośnie też wysokość opłaty zastępczej do 1500 zł/toe w 2017 roku (a potem wzrost o 5% rocznie). To zmiany korzystne. Na niekorzyść potencjalnego beneficjenta działa zmiana jednostki świadectw efektywności energetycznej z toe oszczędności energii pierwotnej na toe oszczędności energii finalnej, przez co popularne przedsięwzięcia związane z oszczędnością energii elektrycznej (wymiana oświetlenia, wymiana napędów, modernizacja systemu sprężonego powietrza itd.) będą generować trzy razy mniejszy wolumen białych certyfikatów. Inna kwestia to długość procedury – nie można będzie wnioskować o wydanie świadectw dla przedsięwzięć proefektywnościowych zrealizowanych po wejściu w życie ustawy na podstawie samych efektów. Konieczne będzie przejście przez pełną ścieżkę – przeprowadzenie audytu efektywności energetycznej, zgłoszenie przedsięwzięcia do URE, realizacja przedsięwzięcia, przeprowadzenie audytu potwierdzającego efekt i zgłoszenie w URE rozpoczęcia uzyskiwania oszczędności. Dopiero w tym momencie świadectwo efektywności energetycznej, będące zaświadczeniem, uzyskuje towarzyszące mu prawa majątkowe w rejestrze na Towarowej Giełdzie Energii.
Podsumowując – wszyscy cierpliwi dostaną, ale dostaną mniej i potrwa to dłużej (dłużej, tylko teoretycznie bo w praktyce starego systemu na samo rozstrzygnięcie przetargu czekało sie średnio 9-10 m-cy).

Dla spragnionych wiedzy zamieszczam linka do pełnego tekstu źródłowego ustawy